theRynvorld
  • Blog
  • About me
  • Conventions
  • FANDOM DRAGONS
  • Contact

#​RYNVOR[L]D

FANDOM | GAMES | TECH | LIFE

PLANY NA 2026 ROK | PLANS FOR YEAR 2026

1/28/2026

0 Comments

 
Pod koniec zeszłego roku pisałem trochę o planach na ten rok. Część z nich była już nawet w toku — choćby wspomniany KON_gres (który odbędzie się za nieco ponad miesiąc) czy moja praca w zarządzie Związku Stowarzyszeń „Fandom Polski”. Obowiązków jest jednak więcej, a stawka wysoka. Obiecałem więc aktualizację i kilka wyjaśnień, dlaczego przez jakiś czas będzie mnie mniej dla rodzimego fandomu — i spieszę z ich przedstawieniem.
Picture
SMOFcon 43 Lisbon
W grudniu 2025 roku światowa społeczność con-runnerów wybrała Lizbonę jako miasto goszczące nadchodzący SMOFcon, oznaczony numerem 43. Będzie to kolejny, po Sztokholmie, SMOFcon organizowany w Europie. W tym roku termin SMOFconu ponownie zbiega się z Nordconem, niemniej mam nadzieję, że mimo to jeszcze więcej osób zdecyduje się go odwiedzić — zwłaszcza że to właśnie na SMOFconie wzorowaliśmy nasz lokalny KON_gres.
​
Ponieważ tematyka organizacji konwentów, a także wspierania zarówno samych wydarzeń, jak i konwentorobów, jest mi bardzo bliska, dołączyłem do convention committee i będę pomagał w organizacji SMOFconu 43 w obszarze promocji.
Picture
Dublin 2029 Worldcon Bid
Wspominałem już, że dołączyłem do grona osób zaangażowanych w bid Worldconu na rok 2029, którego celem jest powrót Worldconu do Dublina po dziesięciu latach. Teraz mogę powiedzieć więcej — nie tylko dołączyłem do zespołu organizacyjnego, ale także do convention committee w roli promotions division head, czyli koordynatora całej promocji bidu.
​
To zadanie niezwykle odpowiedzialne i być może największe wyzwanie w moim fandomowym życiu. Z jednej strony towarzyszy mi ogromna ekscytacja, z drugiej — niemały stres, mimo dużego doświadczenia w pracy nad promocją, zarówno konwentów, jak i konferencji naukowych czy innych inicjatyw.
Picture
Co jeszcze?
Dołączyłem również do grona organizatorów kolejnej edycji Lajconika, choć w tym przypadku mój wkład będzie bardzo skromny i ograniczy się głównie do przygotowania projektów do druku oraz DTP — w szczególności koszulek i materiałów takich jak identyfikatory. Niestety, ilość pracy związanej z KON_gresem, a także z innymi wyżej wymienionymi konwentami, nie pozwala mi na większe zaangażowanie.

Warto też wspomnieć o konwentach, których nie organizuję, ale na których planuję się pojawić. Po pierwsze, kolejna edycja Rusthaven w Czechach, gdzie dane mi będzie skoordynować wyjazd całego Atomic Rats, a także innych frakcji postapo, które zdecydują się do nas dołączyć, by wspólnie stworzyć Polską Wioskę Postapo na tym wydarzeniu.

Następnie — nowe konwenty, na których pojawię się po raz pierwszy (o ile nic nie pokrzyżuje moich planów): Con-Ar, Namystica, Metropolcon (DE), Funcon, Pilkon oraz Jagacon. Łącznie sześć nowych wydarzeń.

I na koniec — być może trochę oszukałem, mówiąc, że nie będę zaangażowany w organizację konwentów w Polsce. Na razie jednak nie mogę powiedzieć nic więcej; wszystkie karty odsłonimy na KON_gresie.
At the end of last year, I wrote a bit about my plans for this year. Some of them were already underway — including the previously mentioned KON_gres (which will take place in just over a month) and my work on the board of the Federation of Associations “Fandom Polski.” However, there is more work ahead, and the stakes are high. I promised an update and a few explanations as to why I’ll be less present in the local fandom for a while — so here they are.
Picture
SMOFcon 43 Lisbon
In December 2025, the global community of con-runners selected Lisbon as the host city for the upcoming SMOFcon 43. It will be the second SMOFcon held in Europe, following Stockholm. This year, SMOFcon once again coincides with Nordcon; nevertheless, I hope that even more people will choose to attend — especially since our local KON_gres was inspired by SMOFcon.

As the topic of convention organization, as well as supporting both conventions themselves and the people who run them, is very close to my heart, I joined the convention committee and will be helping organize SMOFcon 43 in the area of promotions.
Picture
Dublin 2029 Worldcon Bid
I’ve already mentioned that I joined the group of people involved in the bid for the 2029 Worldcon, with the goal of bringing Worldcon back to Dublin after ten years. Now I can share more — not only have I joined the organizing team, but I’ve also become part of the convention committee as promotions division head, coordinating all promotional efforts for the bid.

This is an extremely responsible role and possibly the biggest challenge of my fandom life. On the one hand, it’s incredibly exciting; on the other, it comes with a fair amount of stress, despite my extensive experience in promotion — whether for conventions, academic conferences, or other initiatives.
Picture
What else?
I’ve also joined the team organizing the next edition of Lajconik, although in this case my contribution will be very modest, limited mainly to preparing print and DTP projects — particularly T-shirts and materials like badges. Unfortunately, the workload from KON_gres and the other conventions I mentioned earlier doesn’t allow me to get more involved.

It’s also worth mentioning the conventions I won’t be organizing but plan to attend. First, the next edition of Rusthaven in the Czech Republic, where I’ll have the opportunity to coordinate the trip for the entire Atomic Rats group, as well as other post-apocalyptic factions that decide to join us, so we can create a Polish Post-Apocalyptic Village at the event.

Next — new conventions I’ll be attending for the first time (barring any unexpected conflicts): Con-Ar, Namystica, Metropolcon (DE), Funcon, Pilkon, and Jagacon. Six new events in total.

And finally — I may have been a little dishonest when I said I wouldn’t be involved in organizing conventions in Poland. For now, I can’t say anything more; we’ll reveal all the details at KON_gres.
0 Comments

PODSUMOWANIE 2025 ROKU | SUMMARY OF 2025

12/23/2025

0 Comments

 
Obecny rok powoli chyli się ku końcowi. Zgodnie z obietnicą, którą sam sobie złożyłem, liczba konwentów, w których miałem okazję wziąć udział, nieco się zmniejszyła — choć nieznacznie. Mimo to rok ten przyniósł aż 19 fantastycznych wydarzeń, w tym dwa zagraniczne.

Udało mi się dotrzeć na kilka zupełnie nowych imprez, takich jak Chorzowski Cosmicon czy Opolskie Spotkania Fantastyczne. Każdego roku stawiam sobie za cel odwiedzenie przynajmniej jednego nowego konwentu, więc pod tym względem 2025 rok wypada całkiem nieźle.

Jakie były najjaśniejsze punkty tego roku? Na pierwszym miejscu, bez wątpienia, Rusthaven — najlepszy konwent/festiwal o tematyce postapokaliptycznej, w jakim miałem okazję uczestniczyć, a być może obecnie najlepsze tego typu wydarzenie w Europie Centralnej. Organizatorzy Rusthaven właśnie ogłosili termin kolejnej edycji w 2026 roku. Nie zabraknie tam ani mnie, ani Atomic Rats, ani większej polskiej wioski post-apo. Mam szczerą nadzieję, że jeszcze więcej fanów postapokalipsy z innych frakcji zdecyduje się dołączyć do nas w Bratronicach w 2026 roku.

Pozostając w klimacie post-apo, kolejnym wydarzeniem wartym wspomnienia był Vault 47 — edycja III. Choć organizatorzy Vaulta 47 zapowiedzieli, że w 2026 roku nie będzie kontynuacji, nie można wykluczyć, że historia ta doczeka się jeszcze dalszego ciągu. Vault jest doskonałym przykładem tego, jak dobrze mają się LARPy w Polsce, udowadniając, że zainteresowanie Bethesdy relatywnie niewielkim LARP-em w kraju Europy Centralnej nie jest dziełem przypadku. Wiele miesięcy przygotowań przełożyło się na niezwykle wysoką jakość rekwizytów, narracji oraz scenografii. Naszym wkładem była raiderska eventówka, która okazała się największą eventówką ze stałym obozem na dwudniowym LARP-ie — czymś, o czym inne imprezy mogą jedynie pomarzyć.

Na koniec — ostatnie i stosunkowo niedawne wydarzenie, o którym nie wyobrażam sobie nie wspomnieć: SMOFcon. Po wielu latach udziału w naszych KON_gresach (w których uczestniczę od pierwszej edycji) wreszcie udało mi się dotrzeć na ich światowy odpowiednik, na którym zresztą wzorowaliśmy nasze wydarzenie. O SMOFconie pisałem więcej tutaj.
Co przyniesie 2026 i kolejne lata?
Listopad i grudzień przynoszą kilka istotnych wieści, które w znaczący sposób zdefiniują moją działalność fandomową w latach 2026–2029. Z pewnym smutkiem muszę przyznać, że będzie to wymagało mniejszego zaangażowania w lokalne konwenty. Choć wciąż mam nadzieję pojawiać się na kilku (a pewnie nawet kilkunastu) wydarzeniach rocznie, to od strony organizacyjnej moja pomoc zostanie w dużej mierze ograniczona do konsultacji, okazjonalnego wsparcia i działań „z doskoku”.
Picture
Po pierwsze — wspomniany już KON_gres. Po dziewięciu latach bardzo aktywnego uczestnictwa we wszystkich poprzednich edycjach nadszedł czas, by podwinąć rękawy i pomóc doprowadzić do skutku jubileuszowy, dziesiąty KON_gres. Jako jedna z sześciu osób stojących za nadchodzącą edycją, odpowiadam za całość promocji wydarzenia. Ta już trwa i udało nam się zrealizować kilka działań, które myślę wykraczają poza konwencjonalne działania konwentów.

O tym — a także o skali fandomów, ich historii oraz o tym, jak fandomy ze sobą współpracują — opowiem ze swojej perspektywy już na samym KON_gresie.​
Picture
Po drugie — ZSFP. Podczas Nordconu w Jastrzębiej Górze, na którym w tym roku nie mogłem się pojawić z uwagi na SMOFcon, członkowie ZSFP wybrali nowe władze. W ich składzie ponownie powierzono mi funkcję zastępcy prezesa ZSFP ds. komunikacji.

Mamy jasno określony plan działań na 2026 rok, którego celem jest uporządkowanie sytuacji związanej z KRS-em, uchwałami oraz zmianami statutowymi — wcześniej omówionymi i skonsultowanymi ze wszystkimi członkami. Ponadto mam własną wizję tego, co chciałbym zrealizować w ciągu nadchodzących dwóch lat kadencji. Nierozerwalnie wiąże się ona z pracą wykonaną na potrzeby KON_gresu oraz z stworzeniem największej i najbardziej aktualnej bazy oraz mapy fandomu w Polsce.
Picture
Po trzecie wreszcie — Dublin 2029. Dołączyłem do zespołu wolontariuszy bidu. Dublin jest obecnie jedynym kandydatem w wyścigu o organizację Worldconu w 2029 roku, niemniej promocja bidu wchodzi właśnie w kluczową fazę. Na niecałe dwa lata przed głosowaniem w Montrealu (na które również się wybieram) czeka nas tytaniczna praca, aby upewnić się, że Worldcon ponownie trafi do Irlandii — do Dublinu.

Na tej drodze przypadnie mi do odegrania bardzo ważna rola, o której opowiem więcej na początku 2026 roku.
W kolejnych latach planuję znacznie więcej uczestnictwa w konwentach międzynarodowych. Pierwszym na horyzoncie jest Eurocon w Berlinie (Metropolcon) — nieco wstyd się przyznać, ale będzie to mój pierwszy Eurocon w życiu. W grudniu przyszłego roku SMOFcon ponownie zawita do Europy, tym razem do Lizbony. Ekipa pod wodzą Esther przygotowuje znakomity konwent w Portugalii i nie ukrywam, że mam nadzieję dołożyć do niego swoją cegiełkę.

W 2027 roku odbędzie się Worldcon w Montrealu, a jeśli podczas Worldconu w Los Angeles Niemcy otrzymają prawa do organizacji kolejnej edycji, wówczas w 2028 roku spotkamy się w Norymberdze.

A tymczasem — wszystkiego najlepszego na święta, szczęśliwego Nowego Roku i do zobaczenia na konwentach.
​The current year is slowly drawing to a close. In line with the promise I made to myself, the number of conventions I had the opportunity to attend has decreased slightly—though not by much. Even so, the year still brought as many as 19 fantastic events, including two abroad.

I managed to attend several completely new events, such as Chorzów Cosmicon and the Opole Fantasy Meetings. Each year, I set myself the goal of visiting at least one new convention, so in this respect, 2025 turned out quite well.

What were the highlights of this year? First and foremost, without a doubt, Rusthaven—the best post-apocalyptic convention/festival I’ve had the chance to attend, and quite possibly the best event of its kind in Central Europe today. The organizers of Rusthaven have just announced the date of the next edition in 2026. Neither I, nor Atomic Rats, nor a larger Polish post-apo village will be missing. I sincerely hope that even more post-apocalyptic fans from other factions will decide to join us in Bratronice in 2026.

Staying within the post-apo theme, another event worth mentioning was Vault 47 — Edition III. Although the organizers of Vault 47 have announced that there will be no continuation in 2026, it cannot be ruled out that the story may be continued in the future. Vault is an excellent example of how well LARPs are doing in Poland, proving that Bethesda’s interest in a relatively small LARP in a Central European country is no coincidence. Many months of preparation resulted in an exceptionally high quality of props, narrative, and scenography. Our contribution was a raider event group, which turned out to be the largest event group with a permanent camp at a two-day LARP—something other events can only dream of.

Finally, the last and relatively recent event I can’t imagine not mentioning: SMOFcon. After many years of participating in our own KON_gres events (which I have attended since the very first edition), I finally managed to attend their global counterpart, which in fact served as the inspiration for our own event. I wrote more about SMOFcon here.
What will 2026 and the years to come bring?
​November and December bring several important updates that will significantly shape my fandom activities in the years 2026–2029. With some sadness, I must admit that this will require me to be less involved in local conventions. While I still hope to attend a few (and probably even a dozen) events each year, my organizational support will largely be limited to consultations, occasional assistance, and ad-hoc contributions.
Picture
​First — the already mentioned KON_gres. After nine years of very active participation in all previous editions, it is time to roll up my sleeves and help bring the milestone tenth KON_gres to fruition. As one of the six people behind the upcoming edition, I have been entrusted with full responsibility for promoting the event. Promotion is already underway, and we have managed to carry out several initiatives that no other convention in Poland has attempted so far.

I will share more about this — as well as the scale of fandoms, their history, and how fandoms collaborate — from my perspective at the KON_gres itself.
Picture
​Second — ZSFP. During Nordcon in Jastrzębia Góra, which I was unable to attend this year due to SMOFcon, the members of ZSFP elected new leadership. I was once again entrusted with the role of Deputy President of ZSFP for Communications.

We have a clearly defined action plan for 2026, aimed at resolving issues related to the National Court Register (KRS), resolutions, and statutory changes — all of which were previously discussed and consulted with all members. Additionally, I have my own vision for what I want to accomplish during the next two years of my term. This is closely tied to the work done for KON_gres and to creating the largest and most up-to-date database and map of fandom in Poland.
Picture
​Third — finally, Dublin 2029. I have joined the bid volunteer team. Dublin is currently the only candidate in the race to host Worldcon in 2029; however, the bid’s promotion is now entering a crucial phase. With less than two years remaining before the vote in Montreal (which I will also be attending), we face a monumental task to ensure that Worldcon returns to Ireland — to Dublin.

Along this journey, I will play a very important role, about which I will share more at the beginning of 2026.
​In the coming years, I plan to participate much more in international conventions. The first on the horizon is Eurocon in Berlin (Metropolcon) — a bit embarrassing to admit, but it will be my first Eurocon ever. In December next year, SMOFcon will return to Europe, this time in Lisbon. The team led by Esther is preparing an excellent convention in Portugal, and I won’t hide that I hope to contribute to it as well.

In 2027, Worldcon will take place in Montreal, and if Germany is awarded the right to host the next edition during Worldcon in Los Angeles, we will meet in Nuremberg in 2028.

In the meantime — wishing you all the best for the holidays, a Happy New Year, and see you at the conventions!
0 Comments

Relacja z 42 SMOFconu | I have been to 42nd SMOFcon

12/8/2025

0 Comments

 
Kilka słów czym jest SMOFcon
W tym roku zdecydowałem się po raz drugi odwiedzić doroczny zjazd organizatorów konwentów z całego świata, podczas którego jednym z głównych tematów jest przyszłość Worldconów. W wydarzeniu uczestniczyłem już wcześniej, w czasie pandemii, kiedy odbywało się ono online, jednak nigdy wcześniej nie brałem w nim udziału osobiście. SMOFcon jest jednym z wędrujących konwentów – jego lokalizacja zmienia się z roku na rok i stosunkowo rzadko trafia do Europy. Tym bardziej żal byłoby nie skorzystać z okazji, zwłaszcza że oznaczało to dla mnie pierwszą wizytę w Szwecji.

Początki SMOFconu sięgają 1984 roku, kiedy odbyła się jego pierwsza oficjalna edycja, choć już w latach 70. miał miejsce jego protoplasta, zorganizowany w Nowym Jorku.

Sama nazwa pochodzi od skrótu SMOF, rozwijanego jako “Secret Masters of Fandom”, który odnosi się do osób zaangażowanych w organizację konwentów, często pracujących w cieniu samego wydarzenia.
​
Tegoroczna obecność w Sztokholmie oznaczała dla mnie moją nieobecność na Nordconie, który odbywał się w tym samym czasie i na którym podczas Rady Fandomu ZSFP, po raz drugi, zostałem wybrany przez członków ZSFP do Zarządu Związku (o czym będzie osobny wpis).
Picture
Panel dedicated to fan founds, bursaries and scholarships, moderated by Alqua, with Tammy, Fia and Kate as panelists​
Tegoroczny SMOFcon w Sztokholmie
SMOFcon oznaczony numerem 42 odbył się w Sztokholmie w pierwszy weekend grudnia 2025 roku. Wzięło w nim udział około 130 osób z całego świata — wszyscy z ogromnym bagażem doświadczeń, często obejmującym wiele dekad zaangażowania w działalność fanowską, obejmującą uczestnictwo oraz wsparcie dla licznych Worldconów, Euroconów czy lokalnych Natconów. Na wydarzeniu pojawiły się również osoby stosunkowo niedawno zaangażowane w organizację fandomową (co i tak zazwyczaj oznacza już wiele lat pracy).

Polska reprezentacja liczyła łącznie 6 osób, co stanowi największą jak dotąd obecność przedstawicieli naszego fandomu w całej historii wydarzenia.
​
Konwent odbył się w centrum kultury Kulturhuset Dieselverkstaden, położonym w dzielnicy Sickla, nieco na uboczu tętniącego życiem centrum Sztokholmu. Warto zaznaczyć, że zarówno budynki konwentowe, jak i hotel, w którym mieszkaliśmy, zostały zaadaptowane z dawnych obiektów przemysłowych i fabryk, które dziś pełnią funkcję kulturowego serca dzielnicy Sickla.
Picture
Polish fan table during International Party at SMOFcon
Program SMOFconu
Program konwentu składał się z dwóch głównych ścieżek programowych, dodatkowych spotkań i warsztatów stanowiących poniekąd trzecią linię programową oraz kilku kluczowych punktów głównych.
​
Tematyka SMOFconu koncentruje się głównie wokół Worldconów, choć z uwagi na fakt, że tegoroczna edycja odbywała się w Europie, nie zabrakło również tematów związanych z Euroconami. Na jednym z paneli (poświęconemu przyszłości SMOFconów i konwentów dla konwentorobów), w którym brałem udział jako panelista, dyskutowaliśmy nawet, czy rozwój programu SMOFconu nie powinien zmierzać w kierunku szerszych rozmów o konwentach jako takich, przy jednoczesnym zmniejszeniu nacisku na sam Worldcon. Zastanawiając się nad tym po panelu — trzygodzinne Worldconowe Q&A zostało w programie ustawione w taki sposób, że w tym czasie nie odbywał się żaden inny punkt. Dla porównania: podczas KON_gresu Rada Fandomu, trwająca dwie godziny, funkcjonuje równolegle z innymi punktami programu, zakładając, że nie każdy uczestnik musi być zainteresowany sprawami Polconu czy Nagrody Zajdla. W kontekście SMOFconu wydaje mi się to tematem wartym dalszej dyskusji, ponieważ obecne założenie konwentu jest takie, że każdy uczestnik wie, czym jest Worldcon i przyjeżdża z intencją omawiania właśnie jego. To nie jest oczywiście niczym złym, ale ogranicza przestrzeń dla osób zupełnie nowych w świecie organizacji konwentów lub jeszcze niezaznajomionych z samym Worldconem.

Brałem także udział jako panelista w dwóch innych dyskusjach, prezentując moją polską perspektywę. W jednej rozmawialiśmy o logistyce na konwentach — o tym, co należy, a co nie należy (lub nie powinno się) klasyfikować jako logistykę. W drugiej porównywaliśmy różne style organizacji programu konwentów, analizując różnice i podobieństwa w podejściach — głównie amerykańskim, polskim, norweskim i duńskim z uwagi na skład panelu.

Poza trzema panelami, w których występowałem jako panelista, uczestniczyłem również w co najmniej drugie tyle paneli jako część publiczności.
Picture
Elizabeth the Dragoness at Q&A, in the back Esther announcing SMOFcon bid for 2026 (unopposed, thus, selected for next year)
Integracja i networking
Poza wartościowym i interesującym programem, SMOFcon to przede wszystkim okazja do nawiązywania kontaktów i networkingu. Mając za sobą dwa Worldcony (2019 i 2024) oraz wstępne zaangażowanie w bid na rok 2029, miałem już wcześniej okazję spotkać i rozmawiać z prawie połową osób, które przybyły na tegoroczny SMOFcon. Mimo to poznałem też osobiście wiele nowych osób — chociażby część świeżo wybranego zarządu ESFS.

Networking obejmował również spotkania celowe — dobrym przykładem było robocze zebranie committee i staffu bidu Dublina na rok 2029.

Najjaśniejszym punktem wydarzenia było jednak, moim zdaniem, International Party, podczas którego aż osiem lokalnych fandomów z różnych krajów przygotowało  tzw. fan tables. Można było na nich dowiedzieć się więcej o tamtejszych fandomach, ich konwentach i fanach, a przy okazji spróbować lokalnych słodyczy i trunków. W imieniu Polski zaproponowałem, abyśmy znaleźli się wśród tych ośmiu krajów i choć nie udało nam się doprowadzić do tego, by głównym przysmakiem były pierogi, to przygotowana swojska kiełbasa, tatanka (drink na bazie Żubrówki i soku jabłkowego) oraz bogaty wybór naszych słodyczy okazały się wystarczającą zachętą, by wszyscy chętnie nas odwiedzali i wymieniali z nami kilka zdań. Stoisko wzbogaciły zdjęcia, opisy inicjatyw ZSFP, drobne upominki (konwentowa waluta Skierconu, ribbony) oraz opowiadane przez nas historie.
Picture
Ruben and Florian presenting Nuremberg Worldcon bid for 2028, with nice polish accent, Stanisław Lem
Q&A dotyczące przyszłych Worldconów
Wspomnianym centralnym punktem SMOFconu jest Q&A poświęcone przyszłym Worldconom i SMOFconom. To właśnie na tym spotkaniu wszystkie lokalne fandomy ubiegające się o organizację prezentują postępy prac, informują o swoich planach na kolejne miesiące lub lata, a także istnieje możliwość zgłoszenia się lub wyrażenia intencji zgłoszenia takiego bidu w najbliższym czasie.

Podczas tegorocznego Q&A przede wszystkim zaprezentowały się nowe bidy na kolejne lata: 2028 Norymberga (konkurencyjny wobec Brisbane w Australii i ConKigali w Rwandzie), 2032 Nantes w Francji oraz 2034 Glasgow w Wielkiej Brytanii. Najciekawszą rewelacją w tym zestawieniu był niemiecki bid na 2028 rok, zgłoszony zaledwie trzy lata przed planowaną datą wydarzenia.

Pojawiły się również propozycje przyszłych SMOFconów. Szczególnie dobrą wiadomością dla Europejczyków jest fakt, że w 2026 roku SMOFcon ponownie odbędzie się w Europie, tym razem w Lizbonie w Portugalii.

Tegoroczne Q&A zakończyło się, można powiedzieć, historycznym dla nas momentem. Choć wciąż nie jest to jeszcze zobowiązanie, wyrażona została bardzo mocna intencja. Pod koniec, po pytaniu Vincenta Docherty’ego, wielokrotnego koordynatora Worldconów, o to, czy ktoś chciałby zgłosić bid lub intencję bidu na przyszłe lata — na scenie pojawiłem się... ja. W imieniu małego zespołu, w ramach którego od roku pracujemy nad studium wykonalności, oficjalnie wyraziłem intencję zgłoszenia bidu Polski jako organizatora Worldconu w roku 2035.

Jako lokalny fandom znajdujemy się w kluczowym momencie swojego rozwoju. Ustabilizowaliśmy nasz Natcon po zmianach zaproponowanych w czasie pandemii, mamy prężnie działające środowisko organizatorów konwentów i wolontariuszy, a od Lonconu 3 coraz większa grupa osób aktywnie angażuje się we współpracę z zachodnim fandomem, w tym w organizację kolejnych europejskich Worldconów (2019, 2024), . Jesteśmy dużym środowiskiem, które każdego roku odpowiada za organizację imponującej liczby wydarzeń związanych z fantastyką.

Za dziesięć lat scena konwentów fantastycznych w Polce będzie obchodzić 50-lecie swojego istnienia. W 1985 roku odbył się bowiem pierwszy narodowy konwent — Polcon. Nie ma lepszego momentu, aby uczcić ten fakt, jednocześnie otwierając jeszcze bardziej nasz lokalny fandom na świat, przedstawiając polskich pisarzy i twórców - ale też fanów - całemu światu, a przy tym ucząc się od innych, budując nowe więzi.

Wciąż jesteśmy w fazie studium wykonalności. Na SMOFconie, dzięki wsparciu osób z Dublina i Glasgow, wiemy, że miejsce, w którym planujemy polski Worldcon, spełnia wymogi światowego fandomu, szczególnie pod kątem dostępności (accessibility). Może nie bez potencjalnych problemów, ale według osób, które przeanalizowały nasz plan i które mają ogromne doświadczenie w organizacji wcześniejszych europejskich Worldconów, nie ma w tym planie przeszkód, których nie bylibyśmy w stanie pokonać.

Przed nami jeszcze jeden ważny krok pracy w wąskim zespole, po którym — jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem — będziemy mogli szerzej przedstawić w Polsce naszą pełną wizję i plan. A w przyszłym roku, trzymając kciuki, mamy szansę sprawić, by pierwszy oficjalny bid Polski na Worldcon stał się rzeczywistością.
Picture
Closing remarks during Q&A, confirming Poland intent to announce bid for 2035 in the next year to come
Przyszłość
Te trzy dni spędzone w Sztokholmie były pełne doskonałych dyskusji, które dały sporo do myślenia — zarówno w kontekście wspomnianych wcześniej planów, jak i w odniesieniu do organizacji KON_gresu 2026, którego również jestem jednym z organizatorów.

Dodatkowo wracam ze Szwecji z przekonaniem, że Polska powinna rozważyć organizację SMOFconu w przyszłości, co oczywiście wymagałoby oficjalnego ubiegania się o tę możliwość. Dziesięć lat doświadczenia w organizacji KON_gresu, który nie jest w żaden sposób łatwiejszy do przeprowadzenia, daje mi pewność, że polski fandom spokojnie poradziłby sobie z tym wyzwaniem.

Byłaby to przy okazji kolejna okazja do integracji z międzynarodowym środowiskiem fanów. Może nie w 2026 roku, ale za kilka lat — o co z pewnością będę zabiegał wśród naszego lokalnego środowiska konwentorobów.
.
Picture
Polish con runners during 42nd SMOFcon 
A few words about what SMOFcon is
​This year, I decided to attend for the second time the annual gathering of convention organizers from around the world, where one of the main topics is the future of Worldcons. I had participated in this event once before, during the pandemic, when it was held online, but I had never attended it in person. SMOFcon is one of the roaming conventions – its location changes from year to year and it reaches Europe only rarely. All the more reason not to miss the opportunity, especially since it meant my first-ever visit to Sweden.

The origins of SMOFcon go back to 1984, when its first official edition took place, although as early as the 1970s its predecessor had been organized in New York.

The name itself comes from the acronym SMOF, expanded as “Secret Masters of Fandom”, referring to people involved in convention organization, often working behind the scenes of the event.

This year’s presence in Stockholm meant that I could not attend Nordcon, which was held at the same time and where, for the second time, I was elected by the members of the ZSFP to the Association’s Board (more on that in a separate post).
Picture
Marguerite and Briand during Q&A giving progress update on Dublin 2029 bid
This year's SMOFcon in Stockholm
SMOFcon numbered 42 took place in Stockholm on the first weekend of December 2025. Around 130 people from all over the world attended — all bringing with them a wealth of experience, often spanning several decades of involvement in fan activities, including participation in and support for many past Worldcons, Eurocons, and local Natcons. The event also welcomed people who had joined fandom organization relatively recently (which still often means many years of effort).

The Polish delegation consisted of 6 people in total, marking the largest presence from our local fandom in the entire history of the event.
​
The convention was held at the Kulturhuset Dieselverkstaden cultural center, located in the Sickla district, a bit further from Stockholm’s lively city center. It is worth noting that both the convention venue and the hotel where we stayed had been adapted from former industrial and factory buildings, which today form the cultural heart of Sickla.
Picture
Panel dedicated to World situation and Worldcons, moderated by Tammy, with Eemeli, John and Brian
​SMOFconu programme
The convention’s program consisted of two main program tracks, additional meetings and workshops that effectively formed a third track, as well as several key headline events.

​The SMOFcon program focuses primarily on Worldcons, although since this year’s edition took place in Europe, there was no shortage of Eurocon-related topics. In one of the panels (dedicated to the future of SMOFcons and conventions for conrunners), in which I participated as a panelist, we even discussed whether SMOFcon’s program development should move toward broader conversations about conventions in general, with occassionally somehow reduced emphasis on Worldcons alone. Reflecting on this afterward — the three-hour Worldcon Q&A was scheduled in such a way that no other program item took place at the same time. By comparison, during local polish equivalent event - KON_gres - the two-hour Fandom Council runs in parallel with other program points, acknowledging that not every attendee needs to be interested in matters related to Polcon or the Zajdel Award. In the context of SMOFcon, this seems like a topic worth exploring further, as the current assumption behind the event is that every participant already knows what Worldcon is and attends with the intention of discussing it. This is, of course, not inherently negative, but it does limit space for people who are completely new to the world of convention organizing or not yet familiar with Worldcon itself.

I also took part as a panelist in two other discussions, presenting my Polish perspective. In one, we talked about logistics at conventions — what should and should not (or should not necessarily) be considered logistics. In the other, we compared different approaches to convention program organization, analyzing similarities and differences — mainly American, Polish, Norwegian, and Danish, due to the composition of the panel.

In addition to the three panels in which I participated as a panelist, I also attended at least twice as many sessions as an audience member.
Picture
Julian, Irysek and Vinga talking to various fans during International Party at polish fan table
Integration and networking
​Beyond its valuable and engaging program, SMOFcon is primarily an opportunity for networking and making connections. Having attended two Worldcons (2019 and 2024) and being preliminarily involved in the 2029 bid, I had already met and spoken before with nearly half of the people attending this year’s SMOFcon. Nevertheless, I also had the chance to meet many new people in person — for example, some members of the newly elected ESFS board.

Networking also included more focused, goal-oriented meetings — a good example was the working meeting of the committee and staff for the 2029 Dublin bid.

The highlight of the event, in my opinion, was the International Party, during which eight local fandoms from different countries set up so-called fan tables. At these tables, attendees could learn more about the fandoms in each country, their conventions, and their fans, while also sampling local sweets and drinks. On behalf of Poland, I suggested that we be among these eight countries. Although we weren’t able to bring traditional polish dumplings (pierogi), the main attraction at our table, the homemade sausage, tatanka (a drink made with Żubrówka and apple juice), and a wide selection of our local sweets proved enough to encourage everyone to visit our table and chat with us. The table was further enhanced with photos, descriptions of ZSFP initiatives, small gifts (Skiercon convention currency, ribbons), and stories shared by us.
Picture
Constanze, Tammy, Brian and Bobby talking about what we should know, before starting a Worldcon bid 
Q&A on Future Worldcons
​The central point of SMOFcon is the Q&A session dedicated to future Worldcons and SMOFcons. It is at this meeting that all local fandoms bidding to host these events present their progress, share their plans for the coming months or years, and have the opportunity to submit or express the intention to submit a bid in the near future.

During this year’s Q&A,some new bids for upcoming years were presented: 2028 Nuremberg (competing with Brisbane in Australia and ConKigali in Rwanda), 2032 Nantes in France, and 2034 Glasgow in the UK. The most notable revelation was the German bid for 2028, submitted just three years before the planned date of the event.

Proposals for future SMOFcons were also presented. Especially good news for Europeans is that in 2026, SMOFcon will once again take place in Europe, this time in Lisbon, Portugal.

This year’s Q&A concluded with what could be described as a historic moment for us. Although it is not yet a formal commitment, a strong intention was expressed. At the end, following a question from Vincent Docherty, a former multiple-times Worldcon Chair, asking if anyone in the room would like to submit a bid or express an intention to bid for future years — I stepped onto the stage. On behalf of our small team, with whom we have been working for past year on a feasibility study, I officially expressed the intention to submit Poland’s bid to host Worldcon in 2035.

As a local fandom, we are at a crucial stage in our development. We have stabilized our Natcon following changes introduced during the pandemic, have a vibrant community of convention organizers and volunteers, and since Loncon 3, an increasing number of people have actively engaged with the Western fandom, including participation in organizing subsequent European Worldcons (2019, 2024). We are a large community, responsible each year for organizing an impressive number of events related to speculative fiction.

In ten years, the Polish speculative fiction convention scene will celebrate its 50th anniversary. The first national convention — Polcon — took place in 1985. There is no better moment to celebrate this milestone while opening our local fandom even more to the world, showcasing Polish writers and creators — and fans — to a global audience, while also learning from others and building new connections.

We are still in the feasibility study phase. At SMOFcon, thanks to support from people from Dublin and from Glasgow, we know that the location we envision for a Polish Worldcon meets the standards of the global fandom, particularly in terms of accessibility. While there may still be potential challenges, according to those who have reviewed our plan and who have extensive experience organizing previous European Worldcons, there are no obstacles we would not be able to overcome.

One more important step remains for our small team. If all goes according to plan, we will be able to present our full vision and plan more broadly in Poland. And next year, fingers crossed, we may finally make Poland’s first official Worldcon bid a reality.
Picture
Closing remarks during Q&A, confirming Poland intent to announce bid for 2035 in the next year to come
Future
​These three days spent in Stockholm were full of excellent discussions that gave me a lot to think about — both in the context of the plans mentioned earlier and in relation to organizing KON_gres 2026, of which I am also one of the organizers.

Additionally, I return from Sweden with the conviction that Poland should consider hosting a SMOFcon in the future, which of course would require officially applying for the opportunity. Ten years of experience in organizing KON_gres, which is by no means an easier task, gives me confidence that the Polish fandom would handle this challenge with ease.

It would also be another opportunity to integrate with the international fan community. Maybe not in 2026, but in a few years — something I will certainly advocate for within our local convention-organizing community.
0 Comments

RAPORT Z RUSTHAVEN 2025 | RUSTHAVEN 2025 CON REPORT

8/12/2025

0 Comments

 
Tym razem nieco dłuższy tekst, bo obszerna relacja z postapo eventów w Czechach - Rusthaven. Oryginalny tekst na stronie AR dostępny tutaj.
Picture
Duchowy spadkobierca Junktown
W tym roku dość spontanicznie postanowiliśmy wybrać się ekipą na drugą edycję festiwalu postapo w czeskich Bratronicach – Rusthaven. Festiwal ten jest spadkobiercą wcześniejszych wydarzeń odbywających się w dawnej bazie rakietowej czyli Junktown, organizowanego w latach 2016–2019, oraz Cybertown – imprezy, która powróciła po pandemii w nieco innym, cyberpunkowym formacie i miała dwie edycje w latach 2022–2023.
W 2024 roku organizatorzy zdecydowali się jednak wrócić do korzeni, czyli do bardziej sandboksowego podejścia, w którym na wydarzeniu pojawiają się zarówno klimaty stricte postapokaliptyczne, jak i cyberpunkowe.
Skąd zmiana nazwy? Powodem były wewnętrzne napięcia i niesnaski w czeskim środowisku postapo, oraz fakt, że prawa do oryginalnej nazwy posiada osoba skonfliktowana z obecną ekipą organizatorską. Nie ma to jednak większego znaczenia – nazwa, choć istotna, pozostaje tylko nazwą. Liczą się przede wszystkim ludzie, miejsce i atmosfera. A w każdej z tych kategorii Rusthaven naprawdę dostarcza.
Picture
Podstawowe informacje i logistyka związana z festiwalem
Impreza odbywa się około 40 minut jazdy na zachód od Pragi. Z punktu widzenia Czechów lokalizacja jest idealna – tuż obok największego miasta i stolicy, dobrze skomunikowana z resztą kraju. Dla nas, niestety, nieco mniej korzystna – dojazd z Krakowa to solidne sześć godzin jazdy  samochodem, podobnie jak z Poznania. Górny i Dolny Śląsk mają nieco bliżej, ale to wciąż spory kawałek drogi za kierownicą.
Dojazd pociągiem jest możliwy, jednak Bratronice, gdzie odbywa się Rusthaven, to wieś położona na uboczu “in the middle of nowhere”, więc dotarcie tam bez samochodu stanowi niemałe wyzwanie. Spora część Czechów niezmotoryzowanych korzystała z carpoolingu by dostać się na teren festu. 
Impreza pod nazwą Rusthaven odbyła się po raz drugi, co jednak nie oznacza, że Czesi nie mają doświadczenia w organizacji – wręcz przeciwnie, jak już wspomniałem, stoją za nią twórcy wcześniejszych wydarzeń. Co więcej, baza rakietowa w Bratronicach to teren udostępniany lokalnym grupom postapo przez cały rok, nie tylko na czas największych imprez. Wszystkie czeskie frakcje działające na terenie bazy opłacają swój teren regularnie, dzięki czemu mogą rozwijać i stylizować własne lokacje przez cały rok.
Organizatorzy potwierdzili zresztą nasze przypuszczenia – przedstawiciele frakcji spotykają się tam regularnie, nie tylko na potrzeby festiwalu, ale również po to, by korzystać z wyjątkowego klimatu i możliwości, jakie oferuje to miejsce. Dzięki temu cały teren bazy, wraz z tym, co zostało tam wzniesione, stanowi kolejną iterację po wcześniejszych edycjach Junktown, Cybertown, a obecnie – Rusthaven.
Impreza w 2024 roku odbyła się w lipcu, natomiast w tym roku została przesunięta na czerwiec. Termin ten różnił się od pierwotnie planowanego, co – według uczestników, z którymi rozmawialiśmy – mogło wpłynąć na mniejszą frekwencję. Wskazywano również, że innym powodem mniejszego zainteresowania tegoroczną edycją mogło być stosunkowo późne uruchomienie sprzedaży biletów.
Z kolei organizatorzy poinformowali nas, że spodziewali się w tym roku ponad 1200 uczestników (fest osiągnął praktycznie “sold-out” – liczba ta wydaje się całkiem realna, biorąc pod uwagę, że na samych zawodach juggera naliczyliśmy około 600 widzów.
A ile to kosztuje? W wersji podstawowej (wejściówka oraz bardzo skromny pakiet gadżetów na start) bilet kosztował w tym roku 1800 koron czeskich, czyli około 300 zł. Czy to dużo? Ceny na większości polskich imprez postapo są porównywalne, a często nawet wyższe. Nie odwiedziliśmy wszystkich wydarzeń w kraju, ale śmiało można założyć, że za podobne pieniądze w Czechach otrzymuje się zdecydowanie więcej postapokaliptycznego klimatu. Ale o tym – za chwilę.
Picture
Teren festiwalu
Cała impreza Czechów odbywa się na terenie dawnej bazy rakietowej w miejscowości Bratronice, nieopodal Pragi. Teren festiwalu oddalony jest od wsi o jakieś 10–15 minut spaceru. Z punktu widzenia logistyki – dostęp do sklepu, bankomatu czy innych podstawowych usług – nie jest łatwo, bo wszystko wymaga dłuższego spaceru. Dodatkowym utrudnieniem jest fakt, że na Rusthaven gotówka bywa niezbędna – bez niej nie da się doładować festiwalowego chipa, który jest standardowym środkiem płatniczym (rozwiązanie powszechnie stosowane na czeskich festiwalach, również muzycznych), przy samej bazie nie ma natomiast publicznego parkingu, samochód trzeba odwieźć do Beleca, drugiej pobliskiej wioski, stamtąd natomiast wrócić na fest już na nogach.
Sama baza to dość rozległy teren, blisko 100 ha (nie wszystko udostępnione jednak uczestnikom). Część stanowią podziemne silosy, gdzie odbywa się program – pokazy, burleska, imprezy DJ-skie. Część naziemna to z jednej strony stylizowane lokacje postapo stworzone przez organizatorów i frakcje postapo, a z drugiej – pozostałości po dawnych zabudowaniach wojskowych, takich jak koszary. W tej drugiej części stacjonują organizatorzy, korzystając z zaplecza technicznego i logistycznego. Część "klimatyczna", wraz z przyległymi terenami zielonymi (w tym lasami), przeznaczona jest do użytku uczestników oraz plemion, czyli frakcji postapo, które na co dzień dzierżawią te obszary i mają tam swoje bazy. Plusem lokalizacji jest to że wiele miejsc osłoniętych jest od żaru słońca, który w przypadku upałów zwykle na imprezach postapo szybko daje się we znaki. 
W 2024 roku – jak powiedzieli nam organizatorzy – teren został znacząco rozbudowany. Przykładowo, tzw. Polygon Hromu, na którym odbywały się kluczowe punkty programu, został wzbogacony o dodatkowy poziom rusztowań, dzięki czemu przypominał postapokaliptyczne koloseum (brakowało tylko Kopuły Gromu, by dopełnić obrazu). Ciekawostką było też wykorzystanie elementów zdemontowanych pomników z Pragi – np. posąg konia z doczepionymi skrzydłami od myśliwca i czerwonymi okularami trafił na Polygon Hromu, rzymska karoca znalazła swoje miejsce w lokacji gdzie odbywały się zapasy w błocie, a niski murek z tej samego pomnika został ustawiony przed główną bramą wjazdową odgradzając haubicę artylerii .
Na samym festiwalu wyróżniało się kilka centralnych miejsc. Jednym z ważniejszych jest rynek (po czesku „náměstí”), gdzie zlokalizowano bary, punkt informacyjny, stoisko z gadżetami, kilku vendorów oraz stoiska promocyjne (np. DayZ). W okolicach Polygonu Hromu ulokowano większość stoisk z klimatycznym merchem oraz sporą liczbę punktów gastronomicznych (fast foody w duchu postapo).
Osobną przestrzenią był Autodrom – zamknięta strefa dla pojazdów postapo i motocykli. Wstęp dla osób postronnych był tam całkowicie zakazany ze względów bezpieczeństwa, więc nie mieliśmy okazji zajrzeć do środka.
Dookoła wszystkich wspomnianych punktów znajdowało się co najmniej kilkadziesiąt lokacji należących do lokalnych frakcji postapo. Ich widoczność zależała w dużej mierze od położenia – te przy głównych ścieżkach i w pobliżu głównych stref miały naturalnie większy ruch i łatwiej było do nich trafić. Niestety, wiele innych znajdowało się na uboczu, przez co zwyczajnie zabrakło nam czasu, by dotrzeć wszędzie.
Picture
Generalny feel oraz poziom strojów
Jadąc na Rusthaven, wiedzieliśmy, że poprzeczka w kwestii strojów będzie zawieszona bardzo wysoko. Część osób specjalnie na tę okazję przygotowywała nowe elementy wyposażenia, co zawsze jest świetną motywacją, żeby podnieść poziom swojego stroju choćby o oczko wyżej.
Kiedy pojawiliśmy się na miejscu, pozytywnie zaskoczyło nas to, że wcale nie odstajemy od ogólnego poziomu – mało tego, powiedziałbym, że prezentowaliśmy się całkiem interesująco na tle pozostałych plemion. Składały się na to trzy główne czynniki.
Po pierwsze, zdecydowana większość uczestników Rusthaven – jak sama nazwa wskazuje – poszła w stylistykę rdzy, zardzewiałego metalu i złomu, a nie błyszczącego chromu. Tymczasem nasza frakcja od początku rozwija estetykę opartą o skórę, chrom i charakterystyczną, mocno rozpoznawalną kolorystykę.
Po drugie, wbrew oczekiwaniom, niewiele osób poruszało się po festiwalu w ciężkich pancerzach. Nie byliśmy jedynymi, którzy je posiadali, ale cała nasza czwórka miała na sobie pełne zestawy pancerne – i, co ważniejsze, przez większość czasu faktycznie w nich chodziliśmy. To robiło wrażenie i wyróżniało nas z tłumu.
Po trzecie – i chyba najważniejsze – nasze stroje były ze sobą spójne. Oczywiście każdy z nas miał swoje indywidualne akcenty, a całość różniła się stylistycznie między członkami grupy, ale powtarzające się elementy sprawiały, że tam, gdzie się pojawiliśmy, od razu było jasne, że jesteśmy jedną frakcją i działamy razem. A to – jak zauważyliśmy – wśród czeskich ekip nie było wcale takie oczywiste. Często trudno było określić, kto z kim tworzy grupę, z uwagi na brak spójności wizualnej.
Jak to w ogóle działa w czechach jak chodzi o festy
W odróżnieniu od niektórych imprez organizowanych w Polsce, Czesi świadomie zrezygnowali z wyraźnego podziału na część LARP-ową i festową (czy inaczej - konwentową). Z ciekawości zapytaliśmy organizatorów, co było powodem takiej decyzji – okazało się, że wśród uczestników Rusthaven nie ma dużego parcia na LARPowanie. A przynajmniej nie na tyle, by „zmuszać” wszystkich do wchodzenia w grę. Co oczywiście nie znaczy, że nie było w ogóle elementów LARP-owych – po prostu ich obecność była mniej widoczna, choć w naszym przypadku spory wpływ na to mógł mieć fakt, że gra toczyła się wyłącznie w języku czeskim.
Ciekawym rozwiązaniem, stosowanym zresztą na wielu czeskich i słowackich festiwalach (np. Brutal Assault, Gothoom), są opaski z wbudowanym chipem elektronicznym, które otrzymuje każdy uczestnik przy wejściu. Choć system ten bardzo ułatwia życie i sprawia, że wszystkie transakcje na terenie festiwalu są bezgotówkowe, to jednak do jego działania potrzebna była na Rusthaven gotówka. Top-up, czyli doładowanie chipu środkami, możliwe było wyłącznie za pomocą fizycznej gotówki – płatność kartą nie wchodziła w grę, a o czymś takim jak Blik można zupełnie zapomnieć. Gdy jednak już zasilimy konto, korzystanie z opaski jest szybkie, wygodne i bezproblemowe.
Na wejściu każdy uczestnik otrzymuje pakiet startowy. My zdecydowaliśmy się na wersję podstawową, ponieważ naszym głównym celem była obserwacja imprezy, a nie bardzo aktywne uczestnictwo w grze LARPowej czy atrakcjach (choć oczywiście nie powstrzymało nas to przed pojawieniem się na kilku kluczowych punktach programu również w charakterze uczestników). W pakiecie podstawowym znalazły się: mały informator uczestnika z najważniejszymi informacjami (w tym o LARPie), kilka kart do lokalnej gry karcianej Rust Brawl, kilka sztuk metalowych monet – czyli klimatycznej waluty LARPowej, którą można było wymieniać na różne usługi i towary – oraz informacja o dostępnej webowej aplikacji z programem wydarzenia.
Picture
Różnorodność programu Rusthaven
A mówiąc o programie – było go naprawdę sporo. Tak dużo, że nie da się na Rusthaven doświadczyć wszystkiego. Ustaliliśmy sobie więc po cichu cel: zaliczyć te najważniejsze atrakcje, jak oficjalne otwarcie i zamknięcie, konkurs strojów, pokaz postapo bryk, zawody juggera czy nocne zapasy w błocie. Dodatkowo trafiliśmy na pokazy fireshow, lightshow, walki na bezpieczniaki a także na inne spontaniczne akcje – bo sporo działo się tu po prostu "przy okazji", bez sztywnej zapowiedzi.
W programie były też punkty, które z założenia były dla nas mniej atrakcyjne – głównie dlatego, że odbywały się wyłącznie w języku czeskim. Dotyczyło to przede wszystkim prelekcji. Część warsztatowa była natomiast bardzo rozbudowana, ale ze względu na nasze późne zdecydowanie się na udział w feście, wiele warsztatów miało już zapełnione listy. Szkoda, bo niektóre zapowiadały się świetnie – np. warsztaty z używania bicza.
Na terenie festiwalu działało też kino, w którym można było obejrzeć lub odświeżyć sobie klasyki takie jak Mad Max: Fury Road, V for Vendetta czy Blade. Wieczorami, we wspomnianych wcześniej silosach, odbywały się imprezy z DJ-ami, którzy przygotowali specjalne, tematyczne sety z okazji Rusthaven.
Od strony muzycznej Rusthaven naprawdę trzyma poziom – na kilku scenach rozmieszczonych na terenie festiwalu zagrało sporo kapel, z headlinerem w postaci dobrze znanego V2A. Udało nam się zobaczyć ich na żywo, a oprócz tego posłuchaliśmy jeszcze m.in. Pale Death, Black Velvet Suicide i Ponytrap.
Plemiona czy innymi słowy - frakcje
Do głównego programu festiwalu swoje trzy grosze dorzuciły również lokalne frakcje, które – aby pojawić się na Rusthaven – muszą się wcześniej formalnie zgłosić. Od plemion oczekuje się przede wszystkim dwóch rzeczy: tematycznego obozowiska w wyznaczonej strefie festiwalu (część z nich utrzymuje swój obóz przez cały okrągły rok) oraz realnego wkładu w program wydarzenia – np. poprzez organizację atrakcji, aktywności lub punktów programu.
Warto dodać, że organizatorzy są otwarci również na frakcje spoza stałych rezydentów bazy – nie trzeba więc na co dzień wynajmować tam terenu, by się pojawić. Jest jednak warunek: trzeba przywieźć ze sobą własny namiot lub innego rodzaju obozowisko w spójnym, stylizowanym klimacie frakcji i postapo.
Nam – jako Atomic Rats – udało się, trochę wyjątkowo, uzyskać zgodę na zaprezentowanie się jako plemię, mimo że nie spełnialiśmy w pełni wspomnianych warunków. Bardzo zależało nam na tym, by móc wziąć udział w oficjalnym otwarciu festiwalu i pokazać się razem z innymi frakcjami. Podczas ceremonii otwarcia Rusthaven wszystkie plemiona mają bowiem możliwość wejścia na Polygon Hromu i zaprezentowania się przed resztą uczestników – to symboliczny i ważny moment, który buduje atmosferę wspólnoty i klimatu świata postapo.
Gra LARP
Pomimo że całe wydarzenie ma charakter żyjącego miasteczka, a większość czasu uczestnicy spędzają na klimaceniu, piciu dobrego czeskiego piwa i nadrabianiu kontaktów ze znajomymi, to w trakcie Rusthaven odbywa się również część LARP-owa.
Tak jak pisałem wcześniej – gra jest dość subtelna. Poruszając się po festiwalu, nie mieliśmy wrażenia, że fabularnych akcji dzieje się szczególnie dużo. Wpadliśmy na kilka z nich przypadkiem, inne były wpisane w program – mimo wszystko, będąc uczestnikiem Rusthaven, nikt nie będzie Cię zmuszał do udziału w grze, a nawet jeśli się nie angażujesz, ciężko jest "zepsuć" komuś klimat. Z drugiej strony brakowało nam nieco tego, co na polskich imprezach postapo jest nieodłącznym elementem - czyli większego elementu historii czy też dreszczyku związanego z tym, że w każdej chwili ktoś może Cię napaść na terenie wastelandu.
Niestety, dla przyjezdnych spoza Czech z LARP-em wiąże się jeden istotny problem, o którym już mówiłem – całość rozgrywki prowadzona jest w języku czeskim. Świadomie więc w tym roku podjęliśmy decyzję, by nie angażować się w grę fabularną i cały festiwal poświęcić na uczestnictwo w innych atrakcjach, w których znajomość języka nie była aż tak potrzebna.
Picture
Koncerty i muzyka
O koncertach już nieco się rozpisywałem, ale warto dodać, że naprawdę każdy mógł znaleźć coś dla siebie. W programie znalazły się brzmienia techno/elektroniczne, industrial (np. V2A), death metalowe, metalcore’owe, ale też rock’n’rollowe czy steampunkowe. Nie zabrakło też bardziej kameralnych gigów akustycznych na mniejszych scenach, a także wspomnianych DJ-setów, na które – niestety – z uwagi na intensywność wieczornego programu, nie udało nam się już dotrzeć.
Dodatkowo, poszczególne plemiona organizowały własne imprezy – w tym tematyczne dyskoteki. Na jednej z takich imprez (w klimacie retro lat 80. i 90.) zostaliśmy aż do wczesnych godzin porannych i absolutnie nie żałujemy.
Na osobne wspomnienie zasługuje koncepcja nazwana po prostu Party Busem. Po północy, w każdy dzień festiwalu, po całym terenie bazy krążył autobus z DJ-ką w środku, w którym odbywała się oddzielna, mobilna impreza. Mieliśmy okazję załapać się na niego zarówno pierwszego, jak i drugiego dnia festiwalu. Warto dodać, że wejście do Party Busa było limitowane – wymagało osobnego biletu/in-game’owej opłaty.
Żarcie i picie, czyli jak przetrwać trzy dni na zadupiu
Bratronice co prawda posiadają sklepy spożywcze (czynne również w weekendy), jednak ze względu na odległość od bazy oraz liczbę uczestników imprezy – konieczne było zapewnienie podstawowego wyżywienia bezpośrednio na terenie wydarzenia. To zresztą nic nowego, zwłaszcza na festiwalach muzycznych organizowanych przez Czechów.
Opcji jedzeniowych było sporo – zarówno mięsnych, jak i wegańskich. Nam najbardziej przypadły do gustu burgery oraz azjatycka zupa pho. Koszt obu oscylował wokół 200 koron czeskich (~34 zł) za solidną porcję. Oprócz tego dostępne były też naleśniki, chilli con carne, pizza i inne klasyki festiwalowego gastro.
Jeśli chodzi o napoje – klasyczna czeska "desítka" była do kupienia w bardzo przystępnej cenie 50 koron za pół litra (~8,50 zł). Oferowano również piwa dwunastki, a w wybranych barach można było dostać nawet piwo rzemieślnicze (np. soury, stouty, west coast IPA). W większości barów dostępne były także mocniejsze alkohole, drinki oraz napoje bezalkoholowe.
Warto pamiętać, że po pewnej godzinie zamykane są punkty informacyjne i rejestracyjne, w których można doładować środki na czipie – więc jeśli planujecie balować do późna, warto wcześniej zadbać o to, by nie zabrakło Wam funduszy na kolejnego browara.
Na szczęście – regulamin nie zabrania wnoszenia własnego jedzenia i napojów (w tym alkoholu) na teren festiwalu. Organizatorzy jednak zachęcają do korzystania z lokalnych punktów gastro – środki zebrane podczas imprezy są bowiem inwestowane w rozwój samego wydarzenia oraz dalszą rozbudowę lokacji. I my również szczerze polecamy – warto wspierać tę inicjatywę, bo jedzenie było naprawdę smaczne i klimatyczne.
Jedynym elementem, który naszym zdaniem można by jeszcze dopracować, była ogólna dostępność i lokalizacja opcji śniadaniowych. Było ich mało, a do tego znajdowały się dość daleko od regularnego kampu, w którym spała większość uczestników – w tym i my.
Picture
Nocleg na festiwalowym kampie dla przyjeznych
Spanie na terenie Rusthaven, o ile nie jesteście częścią frakcji tematycznej z własnym kampem na głównym terenie, odbywa się na wyznaczonym polu namiotowym na obrzeżu bazy. Znajduje się ono stosunkowo blisko festiwalu — jakieś 5 minut spokojnym spacerem. Miejsc do rozbicia namiotu jednak nie ma wiele. Gdy dotarliśmy na fest w pierwszym dniu około godziny 16:00 (relatywnie późno), znaleźliśmy właściwie tylko jedno miejsce, w którym mogliśmy rozłożyć i wygodnie zmieścić duży namiot. Wyobrażam sobie, że przy większej grupie mogłoby być spory problem, by rozbić się razem jako frakcja w jednym miejscu.
W bezpośrednim sąsiedztwie pola namiotowego była dostępna woda użytkowa i pitna oraz kilka toalet przenośnych. Toalet było więcej na terenie całego festiwalu, jednak tuż przy naszym kampie uczestników zdecydowanie przydałby się dodatkowy toi-toi, by rozładować poranne kolejki. Dla osób, które wykupiły wyższy pakiet, dostępne były też toalety premium, ale wymagało to zapłacenia niemal dwukrotnej ceny. Z jednej strony zrozumiałe jest, że festiwal musi na siebie zarobić, z drugiej jednak budzi to pewne wątpliwości, czy komfort realizacji podstawowych potrzeb fizjologicznych uczestników powinien być obciążony dodatkowymi kosztami.
Na samym polu namiotowym działo się niewiele, co było wielką zaletą — można było spokojnie odpocząć od festiwalowego zgiełku i wszelkich bodźców. Oznaczało to również, że większość uczestników wolała wieczory spędzać w klimatycznym postapokaliptycznym miasteczku, niż pod namiotem w lesie.
Obawy i integracja na Rusthaven
Jedną z głównych obaw, które mieliśmy jadąc na Rusthaven, było to, na ile faktycznie uda nam się wziąć udział w wydarzeniu. Język czeski może nie jest bardzo trudny do zrozumienia, ale trudno byłoby nadążyć za każdym występem czy przemówieniem – szczególnie kiedy Czesi mówią szybko i często korzystają ze slangu oraz specyficznego słownictwa, które niekoniecznie jest łatwe do opanowania.
Kolejną kwestią był fakt, że przyjeżdżaliśmy jako osoby kompletnie z zewnątrz, bez żadnych kontaktów i znajomości na takiej imprezie czy w środowisku czeskiego postapo. Jak wspomnieli organizatorzy, niemal połowa z około 1200 spodziewanych uczestników to ludzie, którzy się znają i tworzą spójną postapokaliptyczną społeczność w Czechach. Rusthaven to dla nich w dużej mierze pretekst do spotkania się ze znajomymi przy piwku.
Ku naszemu zaskoczeniu Czesi okazali się bardzo otwarci. Przez te kilka dni festiwalu co chwilę ktoś podchodził do nas, pytając, skąd jesteśmy i jak podoba nam się Rusthaven. Podchodzili do nas zarówno zwykli uczestnicy, jak i ludzie będący w programie – między innymi ekipa z V2A, na którą trafiliśmy kompletnie przypadkiem. Podczas wieczornego programu zaczepił mnie również główny wokalista i frontman Black Velvet Suicide, by porozmawiać o postapo i samym festiwalu. Mieliśmy też okazję wymienić zdanie z organizatorami, którzy chętnie opowiadali, jak działa Rusthaven, jakie jest środowisko postapo w Czechach, z jakimi problemami i wyzwaniami się mierzą, jak wzrosła frekwencja względem poprzednich edycji oraz jak budowali kolejne lokacje w miasteczku. Rozmawialiśmy także z vendorami sprzedającymi różne gadżety i sprzęt na terenie festiwalu.
Podpytywaliśmy również, ile osób spoza Czech i Słowacji zdecydowało się przyjechać na Rusthaven. Ku naszemu zdziwieniu – nie było ich zbyt wielu. Byliśmy jedynymi uczestnikami z Polski (jak dotąd na Rusthaven). Regularnie na imprezie pojawia się ekipa Hogs MMC (Niemcy/Holandia), było też kilku Węgrów oraz ktoś z Francji. Zespoły muzyczne, takie jak V2A czy Ponytrap, to już osobny temat, ale podsumowując, międzynarodowa społeczność to mniej niż 5% uczestników, czyli poniżej 30 osób na tak dużym wydarzeniu.
Organizatorzy wspomnieli, że chcieliby, aby Rusthaven stało się bardziej międzynarodowe, ale wymagałoby to sporych zmian, w tym przede wszystkim dostosowania językowego. Nie wszyscy Czesi dobrze posługują się angielskim, a sama impreza wciąż jest głównie skierowana do Czechów.
Na koniec dodam, że byłem pod wrażeniem, jak wiele zdziałał jeden post, który opublikowaliśmy na social mediach w oficjalnym wydarzeniu na Facebooku. Sam ten post wydawał się bardzo dobrze nas wprowadzać na fest — szczególnie dzięki temu, że weszliśmy na imprezę jako plemię i wyróżniliśmy się stylistycznie na tle innych uczestników.
Picture
Skala głupcze, czyli moje odczucia
Jadąc na Rusthaven, chciałem przede wszystkim zobaczyć, jak to się robi na poważnie. Oczywiście mamy w Polsce imprezy, które poziomem strojów czy lokacji mogą dorównać Rusthaven – przykładem może być Vault 47, pod którym podpisuje się Bethesda. Jednak nie mamy takiej skali – ponad tysiąca uczestników, takiego thunder dome’a, postapo bryk i motorów w hurtowej ilości, takiej produkcji i rozmachu.
To, co na Rusthaven robi największe wrażenie, to właśnie rozmach i poczucie bycia częścią czegoś naprawdę dużego, nawet jako zwykły uczestnik – uczestnicząc w najważniejszych atrakcjach, otwarciu czy pokazie postapo samochodów. Nie trzeba się motywować, by być euforycznie nastawionym, by poczuć immersję, bo emocje i uśmiech pojawiają się naturalnie. Widać też, że pomimo różnych tarć w czeskim środowisku postapo (jak sami organizatorzy wspominali), całe środowisko systematycznie buduje swoją główną imprezę od niemal 10 lat już. Nawet jeśli impreza zmienia nieco charakter czy nazwę, to ta ciągłość robi różnicę.
Rozumiem sentyment u nas nad Wisłą. Zaraz podobnie jak o OldTownie, zaczniemy mówić o Łyżkonie, ale prawda jest taka, że jeśli nie zaczniemy rozmawiać ponownie o powołaniu do życia czegoś nowego na większą skalę razem – to o czymś podobnym do Rusthaven możemy tylko pomarzyć. A może lepiej zamiast tylko marzyć, po prostu pojechać do Czechów i dobrze się bawić na ich festiwalu.
Picture
Czy warto jechać na Rusthaven?
Zdecydowanie tak. Za te pieniądze w Polsce po prostu nie zobaczycie niczego w takiej skali i z takim rozmachem. Z taką pompą. Śmiem nawet twierdzić – choć z pewną rezerwą – że nawet za najlepszych czasów OldTownu, nasz flagowy nieistniejący już niestety fest postapo nie ma podjazdu do tego, co dziś mają Czesi.
Warto tam pojechać, by podpatrzeć, jak można zorganizować taki festiwal i zobaczyć różnorodność strojów. Tym bardziej że ogrom pracy jest widoczny – to nie jest rocket science (nawet jeśli odbywa się w dawnej bazie rakietowej). Ważne jest też to, że nawet jako zwykły uczestnik będziecie mieć na czym zawiesić oko w bogatym programie, tak, że te trzy dni zlecą błyskawicznie. A jeśli lubicie imprezować – codziennie macie pełną szansę balować do bladego świtu (co wielu uczestników robiło skrupulatnie).
W przyszłym roku mamy nadzieję pojawić się na Rusthaven ponownie, może już oficjalnie jako plemię, z własnym programem, a może nawet z pomysłem na współpracę z istniejącym plemieniem na terenie lub z własnym obozem.
This time a bit longer article, full report from post apo event in Czechia - Rusthaven. Original articla from AR website.
Picture
The Spiritual Heir of Junktown
This year, quite spontaneously, our crew decided to attend the second edition of the post-apocalyptic festival in Bratronice, Czech Republic – Rusthaven. This festival is the heir to earlier events held at the former missile base, known as Junktown, which took place from 2016 to 2019, as well as Cybertown – an event that returned after the pandemic in a somewhat different, cyberpunk format and had two editions in 2022–2023.
In 2024, however, the organizers decided to return to their roots — a more sandbox approach where the event features a general post-apocalyptic theme but is welcoming to all others, like cyberpunk and alike.
Why the name change? The reason was internal tensions and disputes within the Czech post-apocalyptic community, as well as the fact that the rights to the original name are held by a person in conflict with the current organizing team. However, this does not matter much — the name, while important, is just a name. What truly counts are the people, the place, and the atmosphere. And in each of these categories, Rusthaven really delivers.
Picture
Basic Information and Logistics Related to the Festival
The event takes place about 40 minutes’ drive west of Prague. From the perspective of Czechs, the location is ideal — right next to the largest city and capital, well connected to the rest of the country. For us, unfortunately, it’s somewhat less convenient — the drive from Kraków is a solid six hours by car, similar to the distance from Poznań. Upper and Lower Silesia are a bit closer, but it’s still quite a long trip behind the wheel.
Train travel is possible, but Bratronice, where Rusthaven takes place, is a village located off the beaten path “in the middle of nowhere,” so getting there without a car is quite a challenge. A large number of non-driving Czechs attending use carpooling to reach the festival grounds.
This was the second edition of the event under the name Rusthaven, but that doesn’t mean the Czechs lack experience in organizing it — on the contrary, as I mentioned before, the people behind it were responsible for the previous events. Moreover, the missile base in Bratronice is a site made available to local post-apocalyptic groups throughout the year, not just during the biggest events. All Czech factions operating on the base regularly pay for rented  land, which allows them to develop and style their own locations year-round.
The organizers confirmed our suspicions also — faction representatives meet there regularly, not only for the festival but also to enjoy the unique atmosphere and possibilities the place offers. Thanks to this, the entire base area, along with what has been built there, constitutes the latest iteration following previous editions of Junktown, Cybertown, and now Rusthaven.
The 2024 event took place in July, while this year it was moved to June. This date differed from the original plan, which — according to participants we spoke with — may have contributed to lower attendance. It was also pointed out that another reason for reduced interest in this year’s edition could have been the relatively late start of ticket sales.
On the other hand, the organizers told us they expected over 1,200 participants this year (the fest was practically “sold out” — this number seems quite realistic, considering that during the jugger competition alone we counted about 600 spectators).
And how much does it cost? In the basic version (entry ticket plus a very modest starter pack of goodies), the ticket cost 1,800 Czech crowns this year, roughly 300 PLN. Is that expensive? Prices at most Polish post-apocalyptic events are comparable, often even higher. We didn’t visit every event in the country, but it’s safe to say that for a similar price in the Czech Republic you get a significantly more post-apocalyptic atmosphere. But more on that shortly.
Picture
Festival Grounds
The entire Czech event takes place on the grounds of a former missile base in the village of Bratronice, near Prague. The festival area is about a 10–15 minute walk from the village itself. From a logistics standpoint — access to a store, ATM, or other basic services — it’s not easy, as everything requires a longer walk. An additional challenge is the fact that cash is necessary at Rusthaven — without it, you cannot top up the festival chip, which is the standard means of payment (a system commonly used at Czech festivals, including music ones). There is no public parking near the base itself; cars must be left in Belec, a nearby village, and from there you have to return to the festival on foot.
The base itself is quite a large area, nearly 100 hectares (though not all of it is open to participants). Part of it consists of underground silos where the program takes place — shows, burlesque, DJ events. The above-ground part includes, on one side, stylized post-apocalyptic locations created by the organizers and post-apocalyptic factions, and on the other, remnants of former military buildings such as barracks. In this latter area, the organizers are stationed, using the technical and logistical facilities. The “atmospheric” part, along with the adjacent green areas (including forests), is designated for use by participants and tribes — the post-apocalyptic factions who lease these areas and have their bases there year-round. One advantage of the location is that many places are sheltered from the scorching sun, which in hot weather at post-apocalyptic events can quickly become oppressive.
In 2024, as the organizers told us, the area was significantly expanded. For example, the so-called Polygon Hromu, where key program points took place, was enhanced with an additional level of scaffolding, making it resemble a post-apocalyptic coliseum (only the Thunder Dome was missing to complete the picture). Another interesting detail was the use of elements from dismantled monuments from Prague — for example, a horse statue with attached fighter jet wings and red goggles was placed on Polygon Hromu; a Roman chariot found its place in the location where mud wrestling took place, and a low wall from the same monument was set up in front of the main entrance gate, blocking off the artillery howitzer.
Within the festival itself, several central locations stood out. One of the most important is the market square (in Czech, “náměstí”), which housed bars, an information point, a merchandise stall, several vendors, and promotional booths (e.g., DayZ). Around Polygon Hromu were most of the stalls selling themed merchandise and a large number of food points (post-apocalyptic style fast food).
A separate area was the Autodrome — a closed zone for post-apocalyptic vehicles and motorcycles. Entry for outsiders was completely forbidden for safety reasons, so we did not have the chance to look inside.
Surrounding all these points were at least several dozen locations belonging to local post-apocalyptic factions. Their visibility largely depended on their location — those near main paths and key zones naturally had more foot traffic and were easier to find. Unfortunately, many others were off to the side, so we simply didn’t have time to visit them all.
Picture
Overall Feel and Costumes Quality
Going to Rusthaven, we knew the bar for costumes would be set very high. Some people prepared new gear especially for the occasion, which is always a great motivation to step up your outfit game even just a notch.
When we arrived, we were pleasantly surprised that we didn’t stand out as inferior to the general level — in fact, I’d say we looked quite unique compared to the other tribes. This was due to three main factors.
First, the vast majority of Rusthaven participants — as the name suggests — embraced a style based on rust, corroded metal, and scrap, rather than shiny chrome. Meanwhile, our faction has from the start developed an aesthetic centered on leather, chrome, and a distinctive, easily recognizable color scheme.
Second, contrary to expectations, few people at the festival wore heavy armor. We weren’t the only ones who had it, but all four of us wore full armor sets — and, importantly, we actually wore them most of the time. That made an impression and made us stand out from the crowd.
Third — and probably most importantly — our costumes were cohesive. Of course, each of us had individual accents, and the overall style varied between group members, but the recurring elements made it immediately clear wherever we showed up that we were one faction acting together. And this — as we noticed — was not so obvious among the Czech tribes. It was often hard to tell who belonged to which group due to a lack of visual cohesion.
Picture
How Festivals Work in the Czech Republic
Unlike some events organized in Poland, the Czechs have consciously decided against a clear division between the LARP part and the festival (or convention) part. Out of curiosity, we asked the organizers what the reason was for this decision — it turned out that among Rusthaven participants there isn’t much pressure to engage in LARP. At least not enough to “force” everyone to get into the game. Of course, this doesn’t mean there were no LARP elements at all — they were simply less visible, although in our case, a big factor was that the game was conducted exclusively in Czech.
An interesting solution, used at many Czech and Slovak festivals (e.g., Brutal Assault, Gothoom), is wristbands with built-in electronic chips given to every participant upon entry. While this system greatly simplifies things and makes all transactions cashless within the festival grounds, at Rusthaven cash was still necessary for it to work. The chip top-up was possible only with physical cash — card payments were not accepted, and you could completely forget about something like Blik. However, once the account is topped up, using the wristband is fast, convenient, and hassle-free.
At the entrance, every participant receives a starter pack. We chose the basic version because our main goal was to observe the event rather than actively participate in the LARP game or attractions (though of course that didn’t stop us from appearing at several key program points as participants). The basic pack included: a small participant’s guide with essential information (including about the LARP), several cards for the local card game Rust Brawl, a few metal coins — a thematic LARP currency that could be exchanged for various goods and services — and information about an available web app with the event program.
Picture
The Variety of Rusthaven’s Program
Speaking of the program — there was really a lot of it. So much that it’s impossible to experience everything at Rusthaven. We quietly set ourselves a goal: to hit the most important attractions, like the official opening and closing ceremonies, the costume contest, the post-apocalyptic vehicle show, jugger competitions, and the nighttime mud wrestling. Additionally, we caught fire shows, light shows, safe combat fights, and other spontaneous actions — because a lot happened there just “on the side,” without rigid announcements.
There were also events that were, by design, less attractive to us — mainly because they were held exclusively in Czech language. This mostly applied to lectures. The workshop section was quite extensive, but since we decided to attend the festival relatively late, many workshops were already fully booked. A shame, because some sounded great — for example, workshops on whip handling.
The festival grounds also featured a cinema, where you could watch or re-watch classics like Mad Max: Fury Road, V for Vendetta, or Blade. In the evenings, in the aforementioned silos, DJ parties were held with special themed sets created for Rusthaven.
Musically, Rusthaven really holds its own — several stages scattered across the festival grounds hosted many bands, with the well-known V2A as the headliner. We managed to see them live, and also listened to bands like Pale Death, Black Velvet Suicide, and Ponytrap.

Picture
Tribes, or in other words — factions
Local factions also contributed their two cents to the main festival program — but to appear at Rusthaven, they must first register formally. Tribes are expected primarily to have a themed camp in a designated festival zone (some maintain their camp year-round) and to make a real contribution to the event’s program — for example, by organizing attractions, activities, or program points.
It’s worth adding that the organizers are also open to factions outside the permanent residents of the base — so you don’t have to rent land there regularly to participate. However, there is one condition: you must bring your own tent or some kind of camp styled consistently with the faction’s post-apocalyptic theme.
We — as Atomic Rats — managed, somewhat unusually, to get permission to present ourselves as a tribe even though we didn’t fully meet the mentioned conditions. It was very important for us to take part in the official festival opening and appear alongside other factions. During Rusthaven’s opening ceremony, all tribes have the opportunity to enter Polygon Hromu and present themselves to the other participants — a symbolic and important moment that builds a sense of community and the atmosphere of the post-apocalyptic world.
Picture
The LARP Game
Although the whole event has the character of a living town, and most of the time participants spend simply immersing themselves in the atmosphere, drinking good Czech beer, and catching up with friends, there is also a LARP component during Rusthaven.
As I mentioned earlier, the game is quite subtle. While moving around the festival, we didn’t get the impression that many storyline actions were happening. We stumbled upon a few by chance, others were scheduled in the program — but overall, as a Rusthaven participant, no one will force you to join the game, and even if you don’t get involved, it’s hard to “ruin” the atmosphere for others. On the other hand, we missed something that is an inseparable element of Polish post-apocalyptic events — a stronger narrative or the thrill that at any moment someone might attack you in the wasteland.
Unfortunately, for visitors from outside the Czech Republic, there is one significant issue with the LARP — as I already mentioned, the entire gameplay is conducted in local language. So this year, we consciously decided not to engage in the roleplay and instead devoted the whole festival to other attractions where knowing the language was less required.
Picture
Concerts and Music
I already wrote a bit about the concerts, but it’s worth adding that really everyone could find something for themselves. The program included techno/electronic sounds, industrial (e.g., V2A), death metal, metalcore, but also rock’n’roll and steampunk styles. There were also more intimate acoustic gigs on smaller stages, as well as the aforementioned DJ sets — unfortunately, due to the intensity of the evening program, we didn’t manage to attend those.
Additionally, individual tribes organized their own events, including themed discos. At one of these parties (with a retro 80s and 90s vibe), we stayed until the early morning hours and absolutely don’t regret it.
A special mention goes to the concept simply called the Party Bus. After midnight, every festival day, a bus with a DJ inside toured the entire base area, hosting a separate, mobile party. We had the chance to catch it on both the first and second festival days. It’s worth noting that entry to the Party Bus was limited — requiring a separate ticket or an in-game fee.
Picture
Food and Drink, or How to Survive Three Days in the Middle of Nowhere
Bratronice does have grocery stores (open even on weekends), but due to the distance from the base and the number of festival participants, it was necessary to provide basic food directly on the event grounds. This is nothing new, especially at Czech music festivals.
There were plenty of food options — both meat-based and vegan. We especially liked the burgers and the Asian pho soup. The cost for both was around 200 Czech crowns (~34 PLN) for a solid portion. Besides that, there were pancakes, chili con carne, pizza, and other festival food classics.
As for drinks — classic Czech “desítka” beer was available at a very reasonable price of 50 crowns for half a liter (~8.50 PLN). There were also stronger “dvanáctka” beers, and in selected bars you could even get craft beer (like sours, stouts, west coast IPAs). Most bars also offered stronger liquors, cocktails, and non-alcoholic beverages.
It’s worth remembering that after a certain hour, info and registration points where you could top up your chip balance close — so if you plan to party late, make sure to top up your funds earlier so you don’t run out of money for another beer.
Fortunately, the rules don’t forbid bringing your own food and drinks (including alcohol) onto the festival grounds. However, organizers encourage supporting local food points — the funds collected during the event are invested in the festival’s development and further expansion of the locations. We also sincerely recommend this — the food was really tasty and fitting with the theme.
The only aspect we think could be improved is the availability and location of breakfast options. There were few, and they were quite far from the regular camp where most participants, including us, were sleeping.
Picture
Camping for Visitors at the Festival Camp
Sleeping on the Rusthaven grounds, unless you’re part of a themed faction with your own camp in the main area, takes place in a designated tent field on the outskirts of the base. It’s located relatively close to the festival — about a 5-minute easy walk. However, there aren’t many spots to pitch a tent. When we arrived on the first day around 4 p.m. (relatively late), we found basically only one spot where we could comfortably set up a large tent. I can imagine that for a larger group it might be quite difficult to camp together as a faction in one place.
Right next to the tent field, there was access to drinking and utility water, as well as several portable toilets. There were more toilets spread across the whole festival grounds, but right by our camp an additional porta-potty would have been very helpful to ease the morning queues. For those who purchased a higher-tier package, premium toilets were available, but this came at nearly double the price. On one hand, it’s understandable that the festival needs to generate revenue, but on the other hand, it raises some questions whether basic comfort for participants’ physiological needs should come with extra costs.
Not much was happening directly at the tent field, which was a great advantage — it was a quiet place to rest away from the festival noise and all the stimuli. This also meant that most participants preferred spending their evenings in the atmospheric post-apocalyptic town rather than under a tent in the woods.
Picture
Concerns and Integration at Rusthaven
One of our main concerns going to Rusthaven was how much we would actually be able to participate in the event. Czech isn’t very hard to understand, but it would be difficult to keep up with every performance or speech — especially since Czechs speak quickly and often use slang and specific vocabulary that isn’t easy to grasp.
Another issue was that we were coming as complete outsiders, with no contacts or connections in the Czech post-apocalyptic community or at such an event. As the organizers mentioned, nearly half of the roughly 1200 expected participants know each other and form a close-knit post-apocalyptic community in the Czech Republic. For them, Rusthaven is largely an excuse to meet up with friends over a beer.
To our surprise, the Czechs turned out to be very open. Throughout the few days of the festival, people often approached us, asking where we were from and how we liked Rusthaven. They came both from ordinary participants and people involved in the program — for example, the V2A crew, whom we met completely by chance. During the evening program, the lead singer and frontman of Black Velvet Suicide also stopped me to talk about post-apocalypse themes and the festival itself. We also had a chance to chat with the organizers, who gladly explained how Rusthaven works, what the Czech post-apocalyptic scene is like, the challenges they face, how attendance has grown compared to previous editions, and how they built successive locations in the town. We spoke with vendors selling various gadgets and gear on site as well.
We also asked how many people from outside the Czech Republic and Slovakia had come to Rusthaven. To our surprise — not many. We were the only participants from Poland (so far at Rusthaven). The Hogs MMC crew (Germany/Netherlands) regularly attend, there were a few Hungarians and someone from France. Bands like V2A or Ponytrap are a separate matter, but overall the international community made up less than 5% of participants — fewer than 30 people at such a large event.
The organizers mentioned they would like Rusthaven to become more international, but that would require significant changes, especially in terms of language. Not all Czechs speak English well, and the event is still primarily aimed at Czechs.
Finally, I was impressed by how much impact a single post we made on the official Facebook event had. That post seemed to introduce us very well to the festival — especially since we entered the event as a tribe and stood out stylistically compared to other participants.
Scale, Dude — My Impressions
Going to Rusthaven, I mainly wanted to see how it’s done properly. Of course, in Poland, we have events where the costumes and settings can match Rusthaven — Vault 47, backed by Bethesda, is one example. But we don’t have the same scale — over a thousand participants, a thunder dome, tons of post-apocalyptic vehicles and bikes, and such production and scope.
What impresses most at Rusthaven is exactly that scale and the feeling of being part of something really big, even as an ordinary participant — attending the main attractions, the opening ceremony, or the post-apocalyptic car show. You don’t need to psych yourself up to feel euphoric or immersed; the emotions and smiles come naturally. You can see that despite some friction within the Czech post-apocalyptic scene (as the organizers themselves mentioned), the whole community has been steadily building their flagship event for almost 10 years. Even if the event changes character or name a bit, that continuity makes a difference.
I understand the sentiment back home in Poland. Soon, just like with OldTown, we’ll start talking about Łyżkon. But the truth is, unless we start talking again about creating something new on a larger scale together — something like Rusthaven will remain just a dream. Or maybe instead of just dreaming, it’s better to simply go to the Czechs and have a great time at their festival.
Is It Worth Going to Rusthaven?
Definitely yes. For that kind of money, you simply won’t see anything on this scale or with such grandeur in Poland. Such pomp and circumstance. I even dare say — though cautiously — that even at its best days, OldTown, our flagship but now defunct post-apocalyptic fest, can’t compete with what the Czechs have today.
It’s worth going there to see how such a festival can be organized and to check out the variety of costumes. Especially since the huge amount of work is evident — it’s not rocket science (even if it takes place in a former missile base). What’s also important is that even as a regular participant, you’ll find plenty to look at in the rich program, so those three days will fly by. And if you like partying — every day you have a full chance to party until dawn (which many participants did diligently).
Next year, we hope to come back to Rusthaven, maybe officially as a tribe, with our own program, or perhaps even with an idea for cooperation with an existing tribe on-site or with our own camp.
0 Comments

O tym jak nie zapraszać do współpracy | How Not to Invite Collaboration

5/19/2025

0 Comments

 
Picture
Czym jest Festiwal Elysium i co się w zasadzie stało?
W 2025 roku w Warszawie odbędzie się nowe wydarzenie na mapie fantastyki – Festiwal Elysium. Będzie to jego pierwsza edycja, o której być może nawet bym nie usłyszał, gdyby nie pewna kwestia problematyczna z perspektywy działań, które wspólnie podejmujemy w ramach polskiego fandomu fantastyki. Chodzi mianowicie o tegoroczny Polcon.
​
Decyzją Forum Fandomu podczas Coperniconu w 2024 roku, tegorocznym Polconem został warszawski Bazyliszek – lokalny konwent fantastyki organizowany przez Stowarzyszenie Avangarda. Niestety, zarówno Bazyliszek, jak i Festiwal Elysium zaplanowano na ten sam termin.

O terminie Festiwalu Elysium nie wiedzieliśmy we wrześniu 2024 roku — zapewne nie była go również świadoma sama Avangarda. Niemniej jednak, niewykluczone, że organizator Festiwalu, Marek Pastuszczak, miał już ten termin — mówiąc kolokwialnie — „zaklepany” w warszawskim EXPO, gdzie wydarzenie ma się odbyć.

W momencie, gdy Festiwal Elysium ogłosił się oficjalnie w mediach społecznościowych, a do fandomu dotarła informacja o pokrywającym się lipcowym terminie, wiele osób było zaskoczonych. Ja jednak nie miałem wątpliwości – kto naprawdę chce jechać na Polcon, ten na Polcon przyjedzie.

Wyobrażam sobie, że dla Avangardy to sytuacja trudna. To nie jest przypadek Coperniconu i Opolconu, które — choć często przypadają na ten sam weekend z powodu dostępności lokalnych obiektów — odbywają się w różnych miastach, więc kierują swoją ofertę do nieco innych grup uczestników.
Tymczasem Bazyliszek i Festiwal Elysium odbywają się nie tylko w tym samym czasie, ale i w tym samym mieście. To rodzi realne ryzyko, że nawet część osób z Warszawy może nie dotrzeć na Bazyliszka.

Ostatecznie, po ogłoszeniu tych informacji, wszyscy pogodziliśmy się z zaistniałą sytuacją i wróciliśmy do codziennych obowiązków. Organizator Festiwalu Elysium pisał nawet w odpowiedzi na komentarze, że może to i dobrze — będzie okazja, by w jeden weekend odwiedzić zarówno Festiwal Elysium, jak i Bazyliszka, szczególnie dla osób przyjeżdżających spoza Warszawy.
Komunikacja z propozycją współpracy
I tak pewnie zakończyłaby się ta historia, gdyby nie fragment ogłoszenia o współpracy z Festiwalem Elysium, który pojawił się w południe na Facebooku, w grupie Organizatorzy Imprez Fanowskich. Wcześniej krążył już w formie maila od organizatora Festiwalu, wysyłanego do potencjalnych partnerów.
​
Oto wspomniany fragment:
What is the Elysium Festival, and what exactly happened?
In 2025, a new event will take place in Warsaw’s SFF scene — the Elysium Festival. It will be the first edition of this event, and I might not have even heard about it, were it not for a certain issue that raises concerns from the perspective of what we collectively do as part of the Polish fantasy fandom. The issue in question is this year's Polcon.

At the 2024 Copernicon, the Fandom Forum decided that this year’s Polcon would be held during Bazyliszek — a local SFF convention in Warsaw organized by the Avangarda Association. Unfortunately, both Bazyliszek and the Elysium Festival have been scheduled for the same weekend.

As of September 2024, we were unaware of the Elysium Festival’s date — and it's likely that Avangarda wasn’t aware of it either. Still, it’s possible that the Elysium Festival’s organizer, Marek Pastuszczak, had already booked the date with the Warsaw EXPO venue, where the event is set to take place.

When the Elysium Festival officially announced itself on social media, and the overlapping July date became known within the fandom, many people were surprised. I, however, had no doubts — those who truly care about Polcon will come to Polcon.

I can imagine this is a difficult situation for Avangarda. This isn’t like the case of Copernicon and Opolcon, which often fall on the same weekend due to local venue availability, but take place in different cities and cater to somewhat different audiences.
In contrast, Bazyliszek and the Elysium Festival are both happening in the same city at the same time. This creates a real risk that even some Warsaw-based attendees might choose not to come to Polcon.

Ultimately, once this information was made public, we all accepted the situation and returned to our usual responsibilities. The Elysium Festival’s organizer even commented that perhaps it's actually a good thing — that this overlap offers an opportunity for visitors from outside Warsaw to attend both events over the same weekend.
Communication Regarding a Collaboration Proposal
And so this story probably would have ended, if not for a part of the communication about cooperation invitation with the Elysium Festival, which appeared around noon on Facebook in the Organizers of Fan Events group. Earlier, it had already circulated in the form of an email from the Festival organizer, sent to potential partners.

Here is the mentioned excerpt:
Picture
Dlaczego Elysium, a nie inny festiwal?
​

Festiwal Elysium to idealna okazja, aby zainwestować w coś, co zostanie na rynku warszawskim zdecydowanie dłużej niż tylko jeden sezon. Klimaty kultury popularnej stają się wśród ludzi coraz bardziej powszechne. Targi książek i mediów Vivelo zostały zamknięte. Warszawskie targi fantastyki zrezygnowały z organizacji wydarzeń w Warszawie w te wakacje. Pixel Heaven, w związku z zeszłorocznym ogromnym niepowodzeniem, bezpowrotnie stracił zaufanie uczestników oraz wystawców. Na rynku została więc luka, którą Elysium jest w stanie perfekcyjnie wypełnić.
5-6 lipca, czyli w tym samym terminie, w którym  odbywa się Elysium, będzie miał miejsce również  Bazyliszek. Jest to mały konwent, od lat nie widać za bardzo jego rozwoju, a my, twórcy Elysium, jesteśmy nowi, pracowici i ambitni - nasz festiwal na stałe znajdzie się na mapie Polski jako jedno z większych i najciekawszych wydarzeń.
To, czym jeszcze wyróżnia się Elysium, to ogromna organizacja i mobilizacja. Konsumenci kultury popularnej nadal pamiętają, gdy w zeszłym roku jedno z wydarzeń napotkało poważne trudności - mimo dużego zainteresowania, ograniczenia formalne sprawiły, że do hali mogło wejść tylko 500 osób. Kolejka oczekujących na swoją kolej miała aż 2 kilometry, a, ostatecznie, większość nawet nie dostała się do środka. Ze zwrotem pieniędzy za bilety były problemy. Elysium już dawno zostało zgłoszone w urzędzie i zadbało o znak towarowy. Dzieli się na 5 wydarzeń kulturalnych i 1 handlowe. Jedyne, czego nadal poszukujemy, to zaangażowani partnerzy. 
​
​Przede wszystkim nie rozumiem, jak można budować markę nowego przedsięwzięcia na potknięciach innych wydarzeń. Jeśli organizator w komunikacji z partnerami podkreśla: „chodźcie zrobić coś z nami, bo konkurencja zawodzi i nie jest warta uwagi”, to jedyne, co z takiej wiadomości zapamiętuję, to żółć i jad.
​
Nie zostanie mi w pamięci obraz „nowego, pracowitego i ambitnego” organizatora. Zamiast tego zapamiętam wytykanie błędów innym wydarzeniom, wybujałe ego, przechwałki o dokonaniach, których jeszcze nikt nie widział, bo za daną inicjatywą nie stoi nawet jedna zrealizowana edycja. Zapamiętam też brak merytorycznych argumentów — bo zamiast przedstawić konkretną wizję współpracy, pojawia się tylko krytyka konkurencji.

W komunikacji tej pojawia się również wątek Bazyliszka — niestety już nie w tak przyjaznym tonie, jak wcześniejsze sugestie, że „będzie można odwiedzić dwa wydarzenia w jeden weekend”.
​
Na początku pada tam stwierdzenie, że Bazyliszek to mały konwent. Tymczasem w zeszłym roku wzięło w nim udział dobrze ponad 1000 uczestników — trudno to nazwać „małym” wydarzeniem w konwentowej skali. Co więcej, mimo że ma za sobą dopiero kilka edycjy, już słyszałem o nim wiele dobrego, co zresztą skłoniło mnie do udziału w Bazyliszku w 2024 roku. Warto też podkreślić, że to właśnie Bazyliszek został wybrany przez Forum Fandomu jako Polcon 2025 — trudno o szybszą i bardziej znaczącą ścieżkę rozwoju dla relatywnie nowego wydarzenia.

Dodatkowo, po takiej krytycznej ocenie konkurencyjnego konwentu, autor komunikatu podkreśla, że sam jest „nowy, pracowity i ambitny”. Dla mnie brzmi to jak sugerowanie, że dziesiątki osób zaangażowanych w organizację Bazyliszka takimi cechami nie dysponują — a to uważam za niesprawiedliwe i krzywdzące.
Quo vadis Elysium?
Drogi organizatorze Festiwalu Elysium — w przeciwieństwie do Was, Stowarzyszenie Avangarda ma za sobą ponad dekadę doświadczenia w organizowaniu konwentów dla fanów fantastyki w stolicy kraju. Ich najnowszy konwent, Bazyliszek, który już okazał się sukcesem, tworzony jest całkowicie społecznie — nikt tu nikomu nie płaci, a całą inicjatywę napędza idea fandomu: od fanów dla fanów.

Na Wasze, podejrzewam, nieszczęście — wielu fanów fantastyki w Polsce to również Wasi potencjalni uczestnicy, wolontariusze, partnerzy promocyjni, wystawcy czy sponsorzy. A takie informacje, jak ta, rozchodzą się po fandomie z prędkością światła.

Mam szczerą nadzieję, że wieść o tym, w jaki sposób komunikujecie się z „potencjalnymi” partnerami i jak odnosicie się — w sposób zwyczajnie nie fair — do innych wydarzeń, także tych non-profit, organizowanych przez doświadczonych i zasłużonych ludzi, dotrze do każdego, komu leży na sercu dobro naszej społeczności.
I że dzięki tej słynnej „pracowitości i ambicji” każdy będzie mógł szybko wyrobić sobie zdanie na temat tego, czy warto Was wspierać — w jakiejkolwiek formie.
Why Elysium, and not another festival?
​
The Elysium Festival is the perfect opportunity to invest in something that will remain on the Warsaw market far longer than just one season. Popular culture is becoming increasingly widespread among people. The Vivelo Book and Media Fair has been closed. The Warsaw fantasy fairs have decided not to hold events in Warsaw this summer. Pixel Heaven, due to last year’s huge failure, has irreversibly lost the trust of participants and exhibitors. This has left a gap in the market that Elysium is perfectly positioned to fill.
On July 5–6, the same dates as Elysium, Bazyliszek will also take place. It is a small convention that has shown little growth over the years. Meanwhile, we, the creators of Elysium, are new, hardworking, and ambitious — our festival will permanently secure its place on Poland’s map as one of the larger and most interesting events.
What also sets Elysium apart is its extensive organization and mobilization. Consumers of popular culture still remember that last year one event faced serious difficulties — despite high interest, formal restrictions limited entry to only 500 people. The waiting line stretched for 2 kilometers, and ultimately, most people didn’t even get inside. There were also problems with ticket refunds.
Elysium was registered with the authorities long ago and secured a trademark. It is divided into 5 cultural events and 1 commercial event. The only thing we are still looking for are engaged partners.


First and foremost, I don’t understand how anyone can build the brand of a new venture by pointing out the shortcomings of other events. If the organizer, in communication with partners, emphasizes: “come work with us because the competition fails and is not worth your attention,” the only thing I remember from such a message is bitterness and venom.
​
I won’t remember the image of a “new, hardworking, and ambitious” organizer. Instead, I’ll recall the criticism aimed at other events, the inflated ego, boasting about achievements no one has seen yet—because there hasn’t even been a single completed edition of the initiative. I also remember the lack of substantive arguments—because instead of presenting a concrete vision for collaboration, there is only criticism of the competition.

This communication also includes a mention of Bazyliszek—unfortunately no longer in the friendly tone of the earlier suggestion that “you can visit two events in one weekend.”
​
At the beginning, it is stated that Bazyliszek is a small convention. Yet last year, it attracted well over 1,000 participants, which is hard to call a “small” event on the convention scale. Moreover, despite having only few editions behind it, I have already heard a lot of good things about it, which is what encouraged me to attend Bazyliszek in 2024. It’s also worth highlighting that Bazyliszek was chosen by the Fandom Forum as Polcon 2025—which is arguably the fastest and most significant path of development for a relatively new event.

Additionally, after such a critical assessment of a competing convention, the author of the message emphasizes that they themselves are “new, hardworking, and ambitious.” To me, this sounds like implying that the dozens of people involved in organizing Bazyliszek lack those qualities—which I consider unfair and hurtful.
Quo vadis Elysium?
Dear Elysium Festival Organizer — unlike you, the Avangarda Association has over a decade of experience organizing conventions for fantasy fans in the capital city. Their latest convention, Bazyliszek, which has proven successful, is run entirely on a voluntary basis — no one is paid, and the entire initiative is driven by the spirit of fandom: by fans, for fans.

To your, I suspect, misfortune — many SFF fans in Poland are also your potential participants, volunteers, promotional partners, exhibitors, and sponsors. And information like this spreads through the fandom at lightning speed.

I sincerely hope that news about how you communicate with your “potential” partners and how you unfairly treat other events — including non-profit ones organized by experienced and respected people — reaches everyone who cares about the well-being of our community.
And that thanks to your so-called “hard work and ambition,” everyone will quickly form an opinion on whether it’s worth supporting you — in any form.
0 Comments
<<Previous
    Picture

    SOCIALS:

    Picture
    Picture

    PROJECTS:

    UPCOMING CONs:

    ​B.L.A.S.G
    ​Seminarium Literackie
    Rusthaven




    ARCHIWUM

    January 2026
    December 2025
    August 2025
    May 2025
    April 2025
    February 2025
    January 2025
    December 2024
    September 2024
    June 2024
    April 2024
    March 2024
    February 2024
    December 2023
    September 2023
    May 2023
    April 2023
    March 2023
    April 2022
    November 2019

    RSS Feed

Powered by Create your own unique website with customisable templates.
  • Blog
  • About me
  • Conventions
  • FANDOM DRAGONS
  • Contact